Wymiennik Myśli (2) – Wartość czasu

Jak lokalne wspólnoty rozkwitają dzięki społecznościowym walutom?

Gwendolyn Hallsmith i Bernard Lietaer

Obawiamy się niedostatku, czyli sytuacji, w której zasobów jest za mało, żeby zaspokoić potrzeby wszystkich. Od początków cywilizacji ta obawa napędza międzyludzką rywalizację o wodę, tereny łowieckie, partnerów seksualnych czy ziemię. Na „statku kosmicznym Ziemia” niedostatek jest częścią naszego doświadczenia. Ilość paliw kopalnych maleje, coraz mniej jest słodkiej wody, lasów deszczowych, cennych metali i kamieni szlachetnych. Niektóre rzeczy będą zawsze rzadkie – dobre podania w baseballu, oryginalne obrazy Rembrandta, posiadłości przy Cliff Walk w Newport, operowe soprany, prawdziwi geniusze.

Gdy to, co trudno dostępne, jest pożądane przez wiele osób, wzrasta wartość ograniczonych zasobów w stosunku do innych rzeczy – działa prosta zasada podaży i popytu. Pieniądze również są deficytowe. Nie wystarcza ich na wszystko, czego potrzebujemy. Przywykliśmy do tego na tyle, że trudno wyobrazić sobie świat, w którym pieniędzy starczyłoby dla wszystkich. Jedną z ważnych zasad, której uczą się wszyscy studenci na kursie podstaw ekonomii jest to, że kiedy zwiększa się ilość pieniądza, wzrasta również inflacja, co jest dobrym powodem, aby ilość pieniędzy była jednak ograniczona, dzięki temu nie tracą one zbytnio na wartości.

Nie wszystkie waluty muszą być deficytowe. Waluta może być zaprojektowana tak, aby zawsze było jej pod dostatkiem; tak jest w przypadku, gdy powstaje ona w momencie wymiany jako kredyt dla sprzedawcy i debet dla kupującego. Przykładem tego są liczne waluty oparte na kredycie wzajemnym, które są podstawą działania banków czasu, barteru komercyjnego, lokalnych systemów wymiany i handlu (LETS) i innych. Na tej zasadzie opiera się na przykład Onion River Exchange, bank czasu z Montpelier w stanie Vermont –  jeśli potrzebuję podwiezienia na lotnisko, a ktoś oferuje mi swoją pomoc, ustalamy stawkę za taką usługę w walucie Community Credits (której wartość jest  mierzona w jednostce czasu), i transakcja jest zawarta. Te „społeczne kredyty” są rejestrowane w centralnym systemie komputerowym – nie ma więc potrzeby korzystania z żadnych banknotów ani monet.  Nie trzeba mieć nadwyżki, aby dokonywać transakcji – ujemne saldo w systemie jest akceptowane.  Optymalny stan konta wynosi zero, co oznacza, że dana osoba daje społeczności tyle, ile od niej otrzymuje.

W takim systemie inflacja nie istnieje; nie ma powodu, żeby martwić się spadkiem wartości wywołanym nadmiarem pieniądza. Podkreślmy, że taka waluta jest wystarczająca dla celu, któremu służy. Współpraca jest pełna – każda transakcja w systemie jest rezultatem umowy. Nie ma żadnych wojen cenowych ani prób utrwalenia monopolu na jakieś dobra czy usługi. Jakość transakcji jest wysoka, a opinia o systemie roznosi się pocztą pantoflową podczas imprez i wydarzeń organizowanych przez społeczność.

Bank czasu lub system kredytów wzajemnych nie zastąpi i nie  powinien zastąpić pieniędzy w całości. Chodzi raczej o zapewnienie dodatkowego środka wymiany będącego w stanie zaspokoić potrzebę dostępu do różnorodnych towarów i usług. Należy przyznać, że na przykład paliwa kopalne nigdy nie będą przedmiotem wymiany w takim systemie; możliwe, że w drodze na lotnisko trzeba będzie opłacić koszt paliwa – w końcu to 45 minut jazdy z Montpelier. Jednakże wszystko, co wymaga poświęcenia czasu, może być wycenione w banku czasu. Poza tym w obiegu jest zawsze odpowiednia ilość Community Credits; powstają one jedynie w momencie, kiedy są potrzebne.

Wielki wyrównywacz

Wartość czasu była przedmiotem wielu teorii ekonomicznych, wiązała się z różnymi praktykami i pojęciami. Należą do nich laborystyczna teorii wartości Marksa, koszt alternatywny, produkcja JIT (just-in-time, z ang. „dokładnie na czas”), stopa dyskontowa i płaca minimalna. Czas jest bez wątpienia kluczowym elementem gospodarki. Ekonomiczne pojęcie rzadkości rzuca cień na nasze rozumienie wartości czasu. Zdajemy sobie sprawę, że ludziom bardziej kompetentnym, dysponującym większą wiedzą od nas, płacimy więcej za ich czas. Inżynierzy aeronautyczni, neurochirurdzy czy gwiazdy sportu mają coś, co jest relatywnie rzadkie – talent lub zdolność, która jest wysoko ceniona. Z drugiej strony praca, do której potrzeba mniej umiejętności, nie wymaga z tak wysokiej płacy głównie dlatego, że więcej ludzi może ją wykonać. Odpowiednia liczba osób z danymi umiejętnościami sprawia, że rośnie konkurencja o stanowiska pracy, a zarobki maleją. Oprah Winfrey jest tylko jedna, natomiast wiele jest sprzątaczek i zamiataczy ulic.

Jednak sama obfitość jakiegoś dobra nie zmniejsza jego wartości dla gatunku, nawet jeśli jego wartość pieniężna jest relatywnie niska. Każdego dnia wszyscy potrzebujemy przynajmniej niektórych z następujących rzeczy: opieki nad dzieckiem lub osobą starszą, pomocy lekarskiej, przygotowania jedzenia. Jeśli mielibyśmy płacić za każdą tak spędzoną chwilę z własnych środków, szybko byśmy zbankrutowali, nawet gdyby osoby przez nas zatrudniane nie były wysoko opłacane.

ilustracja_1.jpg

Nośnikiem w banku czasu może być, podobnie jak w przypadku pieniędzy, zapis elektroniczny lub drukowane certyfikaty, ale źródłem wartości waluty jest zawsze czas poświęcany na użyteczną dla innych pracę (zdjęcie: e-flux Time/Bank).

Czas jest wielkim wyrównywaczem. Wszyscy mamy 24 godziny w ciągu dnia i to jak zdecydujemy się je spędzić, jest w dużej mierze podyktowane tym, w jakim systemie gospodarczym funkcjonujemy. Z badań antropologów wynika, że jako członkowie społeczności łowców-zbieraczy spędzalibyśmy około 20-30 godzin tygodniowo na zadaniach, które można uznać za pracę, a resztę czasu przeznaczalibyśmy na zabawę, tworzenie muzyki i spacery wokół obozowiska. W średniowiecznym systemie feudalnym podział na czas pracy i czas wolny był mniej więcej równy. Teraz, w tak zwanej rozwiniętej cywilizacji, spędzamy o wiele więcej godzin tygodniowo pracując zarobkowo, a mniej czasu przeznaczamy na odpoczynek, aktywność społeczną czy rozwój duchowy. Dlaczego ustanowiliśmy takie priorytety w naszym społeczeństwie?

Podwójne życie Bali

Na Bali ludzie już od tysiącleci doceniają wartość spędzanego wspólnie czasu i mają podwójny system walutowy, który wycenia czas przeznaczony na pracę społeczną. Życie lokalnych wspólnot jest bardzo bogate – każdy Balijczyk spędza około 30 procent swojego czasu na kreatywnych przedsięwzięciach takich jak taniec, sztuka, uroczystości, wnosząc wkład w życie społeczne; szczególnie rozwinęło się uczestnictwo w wyszukanych ceremoniach religijnych. Tamtejsi mieszkańcy należą również do grupy nazywanej subak, która dba o systemy irygacyjne potrzebne przy produkcji ryżu i do grupy banjar, odpowiedzialnej za życie obywatelskie społeczności i działającej jak lokalny rząd.

Każdy Balijczyk spędza czas na dwa sposoby: na typowej pracy zawodowej w firmach i innych komercyjnych przedsiębiorstwach, opłacanej w rupiach, walucie narodowej, a także na Nayahan Banjar, co oznacza „pracę dla wspólnego dobra Banjar”. Jednostką rozliczeniową Nayahan Banjar jest określona ilość czasu, zazwyczaj około trzech godzin. Każdy banjar realizuje od siedmiu do dziesięciu przedsięwzięć miesięcznie; zakłada się, że każda rodzina przeznaczy swój wkład zarówno w postaci rupii, jak i czasu (oba są podliczane). System rządzenia banjar może być określony jako hiperdemokratyczny; na przykład przywódcy Klian Banjar są nie tylko wybierani większością głosów, ale mogą zostać odwołani ze stanowiska w każdym momencie, jeśli tak zdecyduje większość.  W książce Bernada Lietaera i Stephena Belgina O bogactwie ludzkim: ponad chciwością i niedostatkiem system banjar jest opisany następująco:

„W większości przypadków nie ma problemu ze znalezieniem wystarczającej liczby chętnych poświęcić swój czas na realizację jakiegoś zadania, dlatego wkład w postaci czasu nie jest rejestrowany. Jednakże w niektórych «banjar», gdzie zauważa się niedobór czasu lub gdy niektórzy ich członkowie narzekają na brak zaangażowania ze strony innych, «Klian Banjar» rejestruje każdy wkład pracy. Ci, którzy nie są w stanie poświęcić swojego czasu, proszeni o znalezienie zastępstwa. Gdy to również nie jest możliwe, muszą oni ponieść koszt między 5 000 a 10 000 rupii (około 1,20 €) za każdy nie odpracowany segment czasu”.

ilustracja_2_banjar.jpg

Członkowie społeczności banjar współpracują przy przygotowaniach do ceremonii pogrzebu (zdjęcie: Tahnia Roberts)

 

Wydawać by się mogło, że opłata jest na tyle niska, że ludzie będą woleli zapłacić niż pracować na rzecz swojej społeczności, ale w rzeczywistości ma to miejsce bardzo rzadko. Zatem praca jest wykonywana, a czas i pieniądze pomagają w jej opłaceniu.

Podwójna waluta na Bali pozwala elastycznie realizować różne projekty w sposób właściwy dla danej społeczności. Wśród tych bogatszych, gdzie ludzie mają więcej pieniędzy, a mniej czasu, projekty kosztowne są akceptowane częściej. Natomiast w biedniejszych wioskach nie brakuje czasu, a mniej jest pieniędzy; mimo to  przygotowanie pełnych rozmachu festiwali i projektów jest nadal możliwe, ponieważ ludzie decydują się poświęcić na nie więcej czasu. W konsekwencji podziały między bogatymi a biednymi są mniejsze; nawet ludzie relatywnie biedni (dysponujący małymi środkami finansowymi) są w stanie zorganizować odpowiednie ceremonie z okazji najważniejszych wydarzeń życiowych takich jak śluby czy pogrzeby. Praca społeczna rozciąga się również na inne zadania lokalne, takie jak remonty szkół lub dróg, szczególnie jeśli rząd zaniedbuje te problemy.

Niedoceniony czas

Możliwe, że mieszkańcy Zachodu coś zatracili. Nasz dobrobyt pozwolił zastąpić pracę na rzecz lokalnej społeczności pieniędzmi, chociaż z goryczą narzekamy na wszystkie podatki płacone władzom lokalnym i państwowym. Nie spędzamy naszego czasu przy realizacji projektów społecznych w żaden zorganizowany sposób, dlatego praca ta musi być wykonywana odpłatnie, co sprawia, że koszty szybko wymykają się spod kontroli. Na pewnym poziomie czas to jednak nie pieniądz, a jego faktyczna wartość może zostać uchwycona przez różne systemy wymiany takie jak banki czasu.

Przewartościowanie czasu może też  poprowadzić nas w stronę samowystarczalności i obfitości, ponieważ rzeczy, których potrzebujemy w dużej ilości, nie mogą być odpowiednio wycenione przez obowiązujący system pieniężny. Opieka nad dzieckiem jest nisko opłacana z powodu dużej liczby opiekunek, ale co jest ważniejszego niż wychowywanie naszych dzieci? Z tych samych powodów również i opieka nad starszymi nie jest opłacalna; doniesienia o nadużyciach i zaniedbaniach w tym systemie pojawiają się regularnie, co jest ogromnym dramatem. Wyraźnie coś nie działa prawidłowo, skoro wartość tych kluczowych sfer życia jest systematycznie zaniżana przez społeczeństwo. A jednak każda matka, ojciec, syn czy córka staje przed dylematem kosztu czasu. Jak można porzucić pracę, która daje 30$ za godzinę na rzecz zadań, za których wykonywanie  otrzymuje się płacę niewiele wyższą od minimalnej? Z ekonomicznego punktu widzenia to nie ma sensu – w większości wypadków poświęcenie czasu na opieką nad osobą starszą lub dzieckiem oznaczałoby finansowe obciążenie dla rodziny.

Zapewne niemożliwe jest  przeniesienie norm kulturowych, obecnych na Bali od ponad 1000 lat, na przeciętne amerykańskie przedmieścia, jednak znalezienie sposobu na przywrócenie wartości czasu przeznaczonego na pracę społeczną jest ważne dla utrzymania równowagi w lokalnej wspólnocie.

Równowaga pomiędzy rywalizacją a współpracą ma kluczowe znaczenie dla naszej cywilizacji i jej przetrwania. Tymczasem system monetarny, który rozwinęliśmy i który dominuje na całym świecie, jest skoncentrowany jedynie na aspekcie konkurencyjności i dlatego sprzyja jej kosztem współpracy.

Równowaga opisana w książce Budując bogactwo oparta jest na walutach, które wspierają wspólne działanie i mogą być przeciwwagą dla istniejącego systemu. Jedną z kluczowych kwestii jest to, czy mogą one być wprowadzone na tyle szybko i w skali wystarczającej, aby sprostać wielu globalnym kryzysom. Potwierdzenie ich efektywności sugerowałoby, że taka gospodarka podwójnej gry mogłaby zapewnić o wiele trwalszy dobrobyt w długim okresie.

Jedną z podstawowych wad narodowych systemów monetarnych, wynikających z ich tendencji do wysokiego wartościowania wyłącznie dóbr deficytowych, jest niedocenianie i niepełne wykorzystanie innych cennych zasobów. Wprowadzenie walut lokalnych umożliwia łączenie niewykorzystanych zasobów z niezrealizowanymi potrzebami – jest to główny sposób tworzenia nowego bogactwa przez te waluty. Puste siedzenia w samolocie są zamieniane w lojalność klienta i wyższe zyski. Niedoceniony czas jest przekształcony w ważne usługi, które pomagają starszym osobom włączać się w życie społeczności. Nadwyżki magazynowe mogą zostać uwolnione i przekazane osobom, które nie mają dość pieniędzy, by je kupić, w zamian za usługi wysoko cenione przez firmę.

Chodzi o zaprojektowanie komplementarnych walut lokalnych wspieranych lub wymienialnych na niektóre z niewykorzystanych zasobów i służących do zaspokojenia niezrealizowanych potrzeb. Wolne miejsca na stadionie podczas wydarzeń sportowych mogą zostać zaproponowane osobom, które nieodpłatnie prowadzą treningi dla studentów lub które doradzają młodym osobom w inny sposób. Koszt krańcowy właściciela obiektu sportowego nie zwiększa się wraz ze wzrostem liczby osób zajmujących miejsca; nawet jeśli wolałby je sprzedać, faktem jest, że puste miejsce nie przynosi zysku. Ta sama zasada odnosi się do niewykorzystanych miejsc w komunikacji miejskiej, teatrze, do biletów wstępu na publiczne czy prywatne obiekty rekreacyjne – parki rozrywki, baseny, pola golfowe i trasy narciarskie(…).

Deficyt sensu

Największym niewykorzystanym zasobem w każdej społeczności są ludzie. Nasza wyspecjalizowana gospodarka zmierza do tego, żeby każdy z nas skupił się na jednym dość wąskim zakresie zadań w pracy, a mimo to mamy inkasentów, którzy są również zdolnymi artystami, sprzedawców, którzy robią na drutach wspaniałe swetry i szaliki, bankierów, którzy są profesjonalnymi stolarzami, agentów ubezpieczeniowych, którzy uwielbiają uczyć. Kiedy weźmie się pod uwagę ludzi, którzy nie pracują – bezrobotnych, starszych, zatrudnionych w niepełnym wymiarze – zasób umiejętności, wiedzy i czasu wzrasta raptownie. Jednak w obecnym systemie nie ma efektywnego sposobu, aby zmobilizować tych ludzi, przede wszystkim dlatego, że jesteśmy w tej kwestii tak bardzo uzależnieni od pieniędzy.

Opieka, uczenie się, zaangażowanie obywatelskie, sztuka, sprawiedliwość społeczna, czyste środowisko – jak wyglądałoby nasze życie, gdyby ludzie nie poświęcali czasu na zajmowanie się tymi sprawami? A jednak struktura gospodarki rynkowej opartej na deficytowych pieniądzach emitowanych przez państwo i przez banki w formie kredytu systematycznie odbiera nam umiejętność wykorzystywania czasu na robienie tych rzeczy, nawet jeśli jesteśmy zatrudnieni. Ludzie przeznaczają coraz więcej swojego czasu zarabianiu pieniędzy, a coraz mniej na urządzaniu sobie życia.

Komplementarne waluty lokalne, które uruchamiają niewykorzystane zasoby do realizowania niezaspokojonych potrzeb, można uznać za wystarczające; w systemach kredytów wzajemnych waluta powstaje w razie potrzeby. Jej podaż nie musi być ściśle regulowana przez centralną instytucję, nie ma inflacji (jeśli są prawidłowo zaprojektowane), jest ich zawsze wystarczająco dużo w obiegu. Idea „dosyć” oddaje sens wystarczalności. Jeśli chodzi o zaspokajanie ważnych potrzeb, „dosyć” to dokładnie tyle, ile trzeba. Jeśli jesteśmy głodni, nie musimy się objadać. Gdy jest nam zimno, nie potrzebujemy przegrzania. Jeśli mamy jechać do lekarza, nie musimy jechać tam i z powrotem tego samego dnia – jedna podróż wystarczy.

Jednak dążenie do łączenia niezrealizowanych potrzeb za pomocą niewykorzystanych zasobów tworzy dobrobyt, który inaczej byłby nieosiągalny.Transakcje z wykorzystaniem lokalnej waluty są źródłem prawdziwego bogactwa i mogą wyzwalać wszelkiego rodzaju ukryte umiejętności i talenty. Osiągamy dobre samopoczucie pod warunkiem, że nasze potrzeby są spełnione. Możemy posiadać wszystkie pieniądze świata, ale jeśli nie jesteśmy zdrowi, nie kochamy kogoś, nie mamy dostępu do życia obywatelskiego i kulturalnego, które wzbogaca naszą osobowość, pieniądze stają się bezużyteczne.

Co więcej, deficytowy pieniądz, od którego jesteśmy dziś zależni,  jest siłą odciągającą nas od rzeczy naprawdę ważnych w życiu. Ile ludzi spędza więcej czasu na zarabianiu i zarządzaniu pieniędzmi niż ze swoją rodziną? Ile dni wolnych od pracy umyka nam, ponieważ jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby wyjść i zrobić coś przyjemnego, tylko dlatego, że tydzień roboczy wyssał z nas energię potrzebną do działania, które przyniosłoby nam satysfakcję? Przywrócenie wartości walutom społecznościowym i włączenie ich w codzienne życie pozwoli nam przywrócić utraconą równowagę i osiągnąć spełnienie.

Gwendolyn Hallsmith jest założycielką Global Community Initiatives i szefową działu planowania i rozwoju społeczności w  Montpelier w stanie Vermont (Stany Zjednoczone). Bernard Lietaer jest światowym autorytetem w dziedzinie walut komplementarnych, autorem książek, m.in. The Future of Money i Creating Wealth: Growing Local Economies with Local Currencies (wspólnie z  Gwendolyn Hallsmith).

Fragment książki Budując bogactwo: rozwijanie lokalnej gospodarki za pomocą lokalnych walut (ang. Creating Wealth: Growing Local Economies with Local Currencies).

Utne Reader, marzec/kwiecień 2013 ( http://www.utne.com/politics/local-currencies-zm0z13mazwil.aspx#axzz323KzcP44)

 

Komentarze

W kategorii teksty, wiedza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>